Funeralnie, nie-trywialnie

Macierewicz wraz z Ziobro poszli na groby. Nic medialnie nie przebije ekshumacji Prezydenta i kilkudziesięciu innych ofiar. Strach co „znajdą” w trumnach. Wszak nikt im na ręce patrzeć nie będzie – i o to chodzi.

Dziś mogliśmy spać godzinę dłużej i na tym dobre wiadomości się kończą. Trochę przesadzam, bo nareszcie są grzyby i choć przez chwilę nie pada, co daje szanse ogrodowi na porządki. Generalnie się krzątam - idzie Wszystkich Świętych. Niemniej nastrój mi siada, co niby na jesień jest oczywiste, jednak pewnie nie wystarczające, by przejście na czas zimowy uznawać za jedyną dobrą zmianę. Podświadomie wywoławszy tę nieszczęsną frazę „dobra zmiana” muszę brnąć dalej i cofnąć się do 25 mijającego miesiąca, kiedy to Pani Premier mówiła jak cudownie rok nam minął od wygranej PiS. Ani śladu po Polsce w ruinie, która teraz rozkwita, gdy polskim rodzinom godność przywróciło 500 +.
W tej kwestii obraz jednoznaczny nie jest, jak wizerunek Pani Premier, której przekaz werbalny o sukcesie rozmija się z mową ciała, tj. nieodmiennie zbolałą artykulacją. Rozsądni i na poziomie z dodatkowych środków robią użytek rozsądny i na poziomie. Pozostali niekoniecznie – żal rozwijać. „500 + zabiło rynek pracy i uzależniając go od Ukraińców” to konkluzja z dziesiątek przeprowadzonych rozmów.
Pani Premier nieco falstartem chwaliła rząd, bo wszak roczek minie dopiero w połowie listopada. Wyjścia nie było, bo trwał festiwal Antoniego M. Ów „patriota roku” i mąż stanu, jak usłużnie skomentował minister Błaszczak, uratował Świat, ujawniając spisek „Mistrala za dolara” między Egiptem a Rosją.
Niestety Macierewicz i mowę ciała ma „lepszą” i silniejsze środki. Wraz z Ziobro poszli na groby. Nic medialnie nie przebije ekshumacji Prezydenta i kilkudziesięciu innych ofiar. Strach co „znajdą” w trumnach. Wszak nikt im na ręce patrzeć nie będzie – i o to chodzi. Śmiałości akcji towarzyszy brawurowa narracja ubolewania nad losem rodzin, które muszą przeżywać ten koszmar przez karygodne zaniedbanie nieudolnej prokuratury w minionych latach. Ich już objęło śledztwo, jak też tych, co śmieli „zdradzić narodowy interes” dając sobie wcisnąć Caracale. Na ową diaboliczną zdolność obarczania innych konsekwencjami swoich działań nawet zaczyna reagować kościół, tkwiący dotąd w pisowskim zamroczeniu-zauroczeniu. W tym stanie rzeczy naprotechnologia zamiast in-vitro Konstantego Radziwiłła wypada blado i mało istotnie, tak jak zdziwienie - przygana ze strony sekretarki wojewody kierowana do koleżanki z pracy, że ta kupuje kanapkę z szynką w piątek.
Trwa ładowanie komentarzy...