„Każde dziecko” a Sprawa Polska

Kwestia demograficzna, za przyczyną programu 500 +, na śmierć i życie łączy PiS i PO. Wyborcze rozumienie słów „każde dziecko” na lata wyznaczy rubież walki politycznej i kształt finansów publicznych. Dziś może być przyczynkiem do rozumienia różnicy ról rządzących i opozycji.

PiS sukces wyborczy zawdzięcza obietnicy 500 zł na każde dziecko. Tak wyborcy zapamiętali wiece Andrzeja Dudy i Beaty Szydło. Teraz wmawianie, że program wyborczy deklarował „na każde drugie dziecko”, przekonuje głównie wyznawców partii Prezesa (mało kto studiuje zapisy programowe, wszyscy słuchają TV), tym bardziej, że wciąż wiecującej Pani Premier, po wyborach, z trybuny sejmowej, zdarzało się powtarzać frazę „500 zł na każde dziecko” – np. 15 grudnia 2015 podczas debaty budżetowej. Platforma zdecydowała się, w najostrzejszej, acz ryzykownej formie, jaką jest własny projekt, mówić o wyborczym kłamstwie PiS. Wystąpiła w imieniu tych rodzin, które programem 500+ czują się oszukane lub zawiedzione jego formułą. Determinacja PO bierze się z fundamentalnej kwestii - Polska nie stanie się normalnym, uczciwym państwem, jeżeli mandat władzy będzie pochodzić z okłamywania ludzi w wyborach. A oszustw było więcej: bezpłatne leki dla 75 latków (w budżecie jest 120 milionów na 2,6 miliarda wydatków ponoszonych przez seniorów), rozwiązanie kwestii frankowiczów (wprowadzenie podatku bankowego zawęża pole manewru do kolejnych obciążeń banków).
Ryzyko Platformy w sprawie 500+ jest podwójne. Po pierwsze stawia się jej zarzut braku odpowiedzialności budżetowej, gdy ten w istocie dotyczy rządzącego PiS. Komentatorzy są w tej sprawie zaskakująco naiwni: prezentują rzecz, jak relację okradziony – złodziej: obaj zamieszani w kradzież. Wszak role rządzących i opozycji są inne. Odpowiedzialność rządzących jest bezpośrednia – odpowiedzialność opozycji dotyczy perspektywy, w której przyjdzie jej posprzątać po obecnie rządzących. Tu pojawia się ryzyko drugie - zobowiązania się do korekty programu 500+ „o pierwsze dziecko” po ewentualnej przegranej PiS w kolejnych wyborach. Są też i zyski z takiej sytuacji – możliwość odrzucania kolejnych finansowych ekstrawagancji PiS ze względu na potrzebę kumulacji potencjału finansowego państwa (np. uszczelnienie VAT) na niedokończonym projekcie PiS.
O „potencjale prokreacyjnym”, społecznych pułapkach i niekonsekwencjach programu 500+ trzeba będzie powiedzieć następnym razem.
Trwa ładowanie komentarzy...