Kompromis dla idiotów

Propozycja kompromisu w sprawie Trybunału Konstytucyjnego to polityczny manifest PiS: państwo to łup …. i jawne obrażanie inteligencji – nie tylko opozycji.

Mój post na fb dedykowany debacie w Europarlamencie i co oczywiste Pani Premier, doczekał się komentarza: „Brawo Pani Premier, jest Pani osobą z klasą!”. Przyjąłem, że nie po garsonkach i biżuterii ocenia się polityka, a po czynach, które poprzedzają słowa i gesty. Ich wymowa bywa w pełni czytelna dopiero w zestawieniu z audytorium, do którego są kierowane. Pani Premier – w roli echa Prezesa, powtórzyła opozycji beznadziejną propozycję o 8 sędziach Trybunału Konstytucyjnego dla opozycji i 7 dla PiS. Liderzy opozycji, tym razem nie dali się podejść i wypunktowali panią Premier: TK to nie pole politycznych łupów, a rzekomy kompromis to sankcjonowanie dokonanego bezprawia – zgody nie ma. Pomijając te pryncypia, cóż dałaby owa „jednosędziowska” większość, skoro w „wigilijnej” noweli ustawy o TK przyjęto, że do orzeczenia potrzeba kwalifikowanej większości 2/3, czyli z 13 osobowego składu aż 9 sędziów, a sprawy i tak „umorzy” oczekiwanie w wieloletniej kolejce. W istocie tą propozycją Pani Premier obraziła inteligencję i to nie tylko opozycji. Cenne, że niezamierzenie odsłoniła ideologię PiS – państwo to łup. Niestety, propozycję „kompromisu” ogłosiła podczas debaty w Parlamencie Europejskim, dając sygnał europejskim demokratom, że z Polską jest naprawdę źle i w łonie UE urosło obce jej wartościom ciało. Kampanijno - wiecowy nawyk reagowania na pochwały ujawnił sympatie polityczne Pani Premier – oklaskiwała eurodeputowanych skrajnej, eurofobicznej prawicy wykazując, że mentalnie jest na europejskim marginesie. Lapsus o milionie uchodźców z Ukrainy w Polsce dopełnia obrazu osoby, której, po praktykach na trybunie sejmowej na Wiejskiej, weszło w krew, że powiedzieć można wszystko. Trzeba przyznać, że temu podejściu pozostaje Pani Premier wierna, gdyż po oczywistej porażce, jaką było wciskanie opozycji kitu (ośmiu waszych, siedmiu naszych), urażona stwierdziła, że „szkoda czasu na zajmowanie się dąsami opozycji” i „dajcie nam pracować”. Zapewne to nie przeszkodzi Pani Premier za jakiś czas znów gorliwie manifestować chęć dialogu z opozycją, bo Komisja Europejska pracuje, Komisja Wenecka też, raczej nie czułe na klasę Pani Premier.
Trwa ładowanie komentarzy...