Jakich efektów w Polsce nie osiągnięto pokazuje przykład Nadrenii–Palatynatu. W landzie tym szeroko dopuszczono inwestycje prywatne polegające na zmianie funkcji obiektów. Przysłowiowy Schmidt, uzyskując dotację w wysokości do 22.500 euro, mógł zaadoptować na mieszkanie (często powiązane z usługami lub innymi lokalowymi możliwościami samozatrudnienia) niewykorzystany budynek gospodarczy - istotny pod względem lokalizacji lub walorów historycznych wsi. W landzie tym, w latach 1991– 2012, w ramach programu odnowy wsi zainwestowano 475 mln euro (175 euro na mieszkańca obszarów wiejskich). Przyniosło to inwestycje o wartości niemal 2,5 mld. Każde euro zostało pomnożone ponad pięciokrotnie (podobne wskaźniki sygnalizują inne landy w Niemczech i Austrii). Było to możliwe, gdyż niemal równy strumień środków kierowano do beneficjentów prywatnych i publicznych. Zrealizowano blisko 26,5 tys. przedsięwzięć prywatnych i ponad 4,3 tys. projektów publicznych (ważna jest ta proporcja). Jedno euro dotacji w projektach prywatnych skutkowało zaangażowaniem 8 euro po stronie inwestora. W projektach publicznych było to niespełna 2,3 euro. Ten przykład pokazuje, że bezpośrednie wsparcie dla mieszkańców – właścicieli zasobów budowlanych, decyduje o efektywności interwencji, jest kluczem dokonywania zmian jakościowych: daje możliwość przeciwdziałania depopulacji, racjonalizuje procesy urbanizacyjne (przeciwdziałanie rozpraszaniu zabudowy poprzez efektywne wykorzystanie dostępnych i uzbrojonych terenów wewnątrz miejscowości), ma zbawienne skutki dla zachowania dziedzictwa kulturowego, nadto jest źródłem wzrostu gospodarki lokalnej. W Polsce jedno euro udostępnione beneficjentowi (zwykle gminie) powiększa się zaledwie o kilkadziesiąt eurocentów i pozostaje bez wpływu na strukturę wsi w jej wymiarze przestrzennym, społecznym i gospodarczym.
Ostatnio dowiedziałem się, że Saksonia wspiera dużymi dotacjami (do 50%) adaptację obiektów na mieszkania wielopokoleniowe. Może na takie przedsięwzięcia, również te opisane z Nadrenii-Palatynatu, Kowalskim podarować chociaż VAT. Wówczas publiczna interwencja ma szanse uzyskać wskaźniki i efekty zbliżone do niemieckich.
